0 0,00 zł

    Nie masz produktów w koszyku.

Pierwsze kroki, awaria i Bled.

Jest takie miejsce w Europie, do którego przypływa 2 mln worków surowej kawy każdego roku. Jego mieszkańcy zużywają, średnio rocznie ok. 10 kg kawy na głowę. To miejsce to Triest, portowe miasto w północno-wschodnich Włoszech, nad Morzem Adriatyckim. Jako że kawa to mój ulubiony napój, a plan kolejnej wyprawy przewidywał kierunek południowy na Istrię, wybór Triestu jako destynacji końcowej wydał się idealny. Nie czekając długo plan wdrożyliśmy w życie :)

Pierwsze kroki, awaria i Bled.

 

Alpy

Jadąc kilkanaście godzin przez Czechy i Austrię dotarliśmy do Słowenii, gdzie powitał nas piękny słoneczny poranek.

Pierwszy biały puch w Alpach.

Alpy Julijskie, bo tam postanowiliśmy zatrzymać się na poranną kawę i śniadanie, uraczyły nas malowniczymi widokami.
Zielone pastwiska, pasące się bydło, gdzieniegdzie w wyższych partiach gór trochę pierwszego, białego puchu. Przydrożny parking z widokiem, drewniany stół, coraz mocniej prażące słońce i zapach świeżo mielonej kawy. Czy może być bardziej udany poranek?

Pasące się, alpejskie krowy.

Alpejskie śniadanie.

Nasyciwszy wszystkie zmysły, leniwie ruszyliśmy dalej. Drugi dzień wycieczki zakładał niespieszny przejazd bocznymi drogami Słowenii na południowy - wschód do miejscowości Bled, gdzie znajduje się jezioro o tej samej nazwie. 

Awaria, obiad i dary losu. 

Sielanka jednak nie trwała długo, na kolejnym postoju, gdzie robiliśmy zdjęcia, zauważyłem niepokojący wyciek w okolicach lewego, przedniego koła naszego Landrovera. Maska w górę, rzut oka na sytuację i pada diagnoza usterki - wyciek z przewodu olejowego przekładni kierowniczej. Najśmieszniejsze, że tę część wymieniłem na nową tydzień przed wyjazdem, szykując auto do wycieczki. Mimo słabnącego humoru i podniesionej nieco adrenaliny, do domu przecież jakieś 1300 km, instynkt podpowiadał znalezienie możliwie szybko miejsca do naprawy i w miarę możliwości rozwiązanie powstałego problemu. Uzupełniłem utracony płyn i ruszyliśmy dalej.

Landrover Discovery 1 w Alpach

Jedziemy, godzina 13.00, szybka narada i ustalamy, że ja naprawiam auto, a Ewa robi coś ciepłego do jedzenia, wszak pora obiadowa. Miejsce postoju, oczywiście najlepiej z widokiem :). Jeden parking, drugi, trzeci, niespodziewanie pojawia się jakaś większa miejscowość. Widoków co prawda nie ma, ale jak się później okazuje, był to dar losu.
Na wjeździe do miasteczka duży parking, jakieś ciężarówki, postanawiamy zjechać. Listopadowe słońce świeci niestety tylko do 17.00, czasu nie zostało więc dużo, wszak nie jestem pewien, ile potrwa naprawa. Tył Landa zamienia się w kuchnię, gdzie mój "osobisty cheef" - Ewa ;) szykuje już coś pysznego, przód natomiast i przestrzeń parkingu przed autem w mini warsztat polowy. Narzędzia idą w ruch i okazuje się, że mała gumowa uszczelka, zwana oringiem, została nacięta podczas montażu nowego przewodu i to ona jest sprawcą całego zamieszania. Sęk w tym, że mimo różnych części spakowanych do pokładowej "apteczki", owej uszczelki nie posiadam.

Pękniety oring pompy wspomagania.

Naprawa Landrovera w Słowenii.

Obiad gotowy siadamy więc do stołu. Jedząc pyszny posiłek, który wyczarowała Ewa, dyskutujemy. Okoliczna baza logistyczna przyległa do parkingu, na której widziałem kilka ciężarówek, wydała się naturalnym miejscem do rozpoczęcia poszukiwań brakującej części. Mimo iż "mnoga kamionów" jak stwierdził jeden z napotkanych, moich słoweńskich rozmówców, oringu nikt z kierowców "kamionów" nie posiadał. Szukając pomocy, nieco dalej zauważyłem market budowlany, to właśnie ten dar losu, o którym wspominałem wcześniej. Tam właśnie skierowałem swoje kroki, by po kilku przeprowadzonych w różnych językach łącznie z migowym rozmowach, wytłumaczyć słoweńskiemu personelowi czego szukam. Wzruszanie ramionami i dziwne gesty nie wróżyły niczego dobrego. Postawiłem więc na swój instynkt poszukiwacza i po kolejnym kwadransie stałem już z bananem na twarzy przy kasie, dzierżąc w dłoni zestaw kilkunastu oringów w różnych rozmiarach. Teraz to już z górki, szybki montaż, dolewka utraconego płynu i znów jedziemy. 

Jezioro Bled i Rovinj

Słońce już dość nisko co wróży udane zdjęcia nad jeziorem, gdzie docieramy po dwóch kwadransach. Miejscowość Bled i niewielkie otoczone górami jezioro z wyspą, na której stoi malowniczy kościółek natychmiast nas urzeka.

Kościół na wyspie - jezioro Bled.

Oświetlone zachodzącym słońcem wzgórze, na którym stoi zamek, wokół jeziora liczne knajpki, które o tej porze wypełniają się gwarem. Spacer po okolicy zajmuje nam czas do wieczora.

Zamek nad jeziorem Bled.

Jezioro Bled, Słowenia.

Zostawiamy za sobą Bled i ruszamy w dalszą drogę. Kilka godzin później, docieramy do Chorwacji do miejscowości Rovinj.
Położone na półwyspie, kamienne stare miasto dostarcza nam kolejnych atrakcji i kilku udanych nocnych kadrów.

Nocny pejzaż miejscowości Rovinj, Chorwacja.

Kamienne uliczki Rovinj, Chorwacja.

Kamienne uliczki Rovinj, Chorwacja.

Kamienne uliczki Rovinj, Chorwacja.

Kamienne uliczki Rovinj, Chorwacja.

Kamienne uliczki Rovinj, Chorwacja.

Drugi dzień naszej eskapady dobiega końca i mimo przejściowych kłopotów z autem udaje się go zakończyć w dobrym nastroju.
Tej nocy jedynym naszym towarzyszem jest księżyc i szumiące morze.

Noc na klifie w Chorwacji.

AKTUALIZACJA 12.12.2017r.:

Jeśli lubisz dobrą kawę i spodobało Ci się nasze wydarzenie - Triest Coffee Challenge 2017, to mamy dla ciebie jeszcze jedną niespodziankę.

Właśnie powstała mieszanka kawowa Triest Coffee Challenge 2017 Limited Blend, inspirowana naszą podróżą do Triestu.
Jeśli chcesz poczuć smak prawdziwego włoskiego espresso z nutką podróżniczej przygody to ta kawa jest dla Ciebie!

Triest Coffee Challenge 2017 Limited Blend to prawdziwa kawa z podróży.
Poznaj smak włoskiego espresso !


#kawazpodrozy #wyprawa #discovery #landrover #globetrotter

Kategoria: Disco

Wyrażam zgodę na przetwarzanie podanego adresu e-mail w celu wysyłania treści marketingowych przez landcafe.pl zgodnie z Ustawą o ochronie danych osobowych z dnia 29.08.1997 r. ze zm. (tekst jednolity: Dz.U.2016.922 z dnia 28.06.2016 r.).